1999
~1~
Krzyk doktora Im Young-Hong'a rozniósł się echem po dużym salonie. Oprawa celował w jego kierunku pistoletem. Na jego twarzy widniał lekki uśmiech. Tak długo czekał na ten moment, teraz może dokonać zemsty! Nikt go nie powstrzyma! Jego syn cierpi... przez niego... płacze... to wszystko jego wina...
Czterdziestolatek błagał go by odłożył borni, nic to nie dało. Rozbawiony przyszły morderca podszedł do niego wolnym krokiem, w ręku dalej trzymał strzelbę. Doktor miał okazję przyjrzeć się jego twarzy. Miał zasłonięte jedno oko opaską, na drugie zaś zasłaniały włosy mężczyzny. Ubrany był na czarno, jedyne co go wyróżniało były usta, nienaturalnie duże. Ofiara cofnęła się kilka kroków do tyłu, lecz natrafiła na ścianę. Bandyta z złowrogim uśmiechem przybliżył się jeszcze bardziej przerażonego mężczyzny. Uniósł rękę na wysokości jego serca. Spluwa niemal dotykała ciała lekarza. Youngowi serce zabiło mocniej, a po czole spływały kropelki potu. Próbował uspokoić ciało, które nie słuchało się go. Nie chce okazywać słabości! Musi walczyć dla swojej rodziny, dla córki!
- Odłóż broni, to nie zabawka! - Przełknął głośno ślinę. Odwaga, która go na moment odwiedziła rozpłynęła się w powietrzu. Cały czas w jego głowie pojawiały się wspomnienia z małżonką i córeczką. Nie może ich zostawić! - Nie zabijaj mnie mam malutką córkę! - Prawie pisnął, czując zimny metal na swojej szyj. To był nóż, który nagle pojawił się w dłoni bandyty.
- Ja też mam syna. - Zaczął, uśmiechając się lekko. - Ale, jest nieszczęśliwy a to przez ciebie! - Krzyknął nagle, nacinając delikatną skórę pana Im. Mężczyzna syknął cicho, zaciskając ręce w pięści. Krew wolno spływała po śnieżnobiałej skórze. Oprawca delikatnie jeździł ostrzem po ciele Younga, sprawiając tym mocne pieczenie.
- A co ja mu zrobiłem? - Spytał czterdziestoletni mężczyzna. Czuł ogromną gulę w gardle, a w brzuchu nieprzyjemny uścisk. Hong chciał po raz ostatni ujrzeć swoją ukochaną córeczkę Ji-Nah i małżonkę He-Sung.
- Nie pamiętasz? Jaj wielki lekarz Im Young-Hong nie podołał wyzwaniu, jak niemal stracił młodego pacjenta? Cudem udało ci się go uratować, lecz stał się niepełnosprawny. Zabrałeś mu marzenia, zniszczyłeś życie... teraz przyszedł czas na zemstę. - W oczach nieproszonego gościa zebrały się łzy, których szybko się pozbył. Ostrze noża wbiło się w ramie doktora. Głośny krzyk bólu odbił się ścianami. A przyszły morderca zaśmiał się gorzko. Odrzucił nóż na drugi koniec pokoju i podniósł dłoń, w której znajdowała się spluwa. Zimny metal dotknął klatki piersiowej Ima. Serce czterdziestolatka zabiło mocniej.
- Pożegnaj się, doktorku. - Zaśmiał się oprawca, pociągając za spust pistoletu. Po salonie rozniósł się głośny huk. Ostatnie co zobaczył Young to uciekająca sylwetka mężczyzny.
~2~
Rudowłosa trzydziestoletnia kobieta z dzieckiem na ręku biegła ile sił w nogach w kierunku mieszkania, które dzieliła z mężem. Nagle czteroletnia dziewczynka wybuchła płaczem. Ufnie wtuliła się w swoją rodzicielkę. Kobieta delikatnie głaskała blondynkę po plecach, chcąc by się uspokoiła. Nie poskutkowało.
- Spokojnie, kochanie. Za chwilę będziemy w domu. - Szepnęła zielonooka matka. Dziewczynka delikatnie kiwnęła głową. Malutkie rączki delikatnie zaciskała na włosach rodzicielki. Gdy były już na miejscu rudowłosa otworzyła drzwi do domu. Niemal od razu do jej nozdrzy uderzy odór zaschniętej krwi. Niepewnym krokiem weszła do salonu, czuła strach przed tym co za chwilę może nastąpić. He pisnęła głośno widząc bezwładne ciało. W jej pięknych zielonych oczach zebrały się łzy, które po chwili spływały po policzkach brudząc je tuszem do rzęs. Delikatnie odłożyła córeczkę na podłogę, a sama podeszła do mężczyzny. Gdy była wystarczająco blisko padła na kolana. Wzięła rękę zmarłego małżonka i przyłożyła ją do miejsca gdzie było jej serce. Nagle zimno ogarnęło ciało kobiety.
- Jak mogłeś nas zostawić, Young? - Szepnęła składając lekki pocałunek na wierzchu zimnej dłoni męża. - My nie damy sobie bez ciebie rady. Potrzebuję cię... Nana cię potrzebuję, bez ojca nie da rady w życiu, dobrze o tym wiesz, więc dlaczego...?! - Łkała coraz głośniej. Przestraszona czterolatka podeszła do swojej rodzicielki szukając bezpieczeństwa.
- Mamo, dlaczego tatuś leży na podludzie? - Spytała, kładąc swoją malutką rączkę na plecach rodzicielki.
- Nic, słonko. Może pójdziesz pobawić się zabawkami? - Sung rzekła, patrząc w brązowe oczy Ji, która radośnie pobiegła do swojego pokoju. Kobieta przez chwilę uwiesiła wzrok na nieboszczyku. Bardzo go kocha i nie wyobraża sobie życia bez niego, bez jego ciepła. Dlaczego Bóg go jej odebrał? Dlaczego teraz, gdy Nah potrzebuję silnej ręki rodzica? Nie wiedziała, lecz czuła, że to nie koniec złych wieści i okoliczności.
~3~
Pogrzeb trwał krótko. Nie pojawiło się wiele osób tylko rodzina i personel szpitala. Rudowłosa kobieta całą mszę płakała albo błagała aby to był zły sen. Jednak wiedziała, że to niemożliwe. Nana przez ten czas bawiła się ze swoją babcią w domu. HyeHyun babcia dziewczynki nie była zbytnio przywiązana do zięcia, ale współczuła swojej córce. Czterolatka nie rozumiała powagi sytuacji. Beztrosko bawiła się swoją lalką.
- Babciu, dlaczego Bye jest smutna? - Delikatny głos Ji, dotarł do starszej kobiety. Ciemnobrązowe oczy Hye skierowały się w stronę wnuczki. Twarz blondynki wyrażała cierpienie. W ręku trzymała ścianą laleczkę o długich rudych lokach.
- Jaka Bye, kochanie? - Spytała staruszka, głaszcząc swój skarb po głowie.
- Moja lala. Dostałam ją od taty. - Wyjaśniła uśmiechnięta. Starsza pani posłała dziewczynie łagodny uśmiech. Nie chciała odpowiedzieć na pytanie czterolatki.
~4~
Depresja dotyka zazwyczaj słabych ludzi, sprawiając, iż niszczą sami siebie. Jednak nie zawsze tak jest. HeSung niegdyś pełna życia matka zmieniła się w wrak człowieka. Wspomnienia nie dają jej spokoju, cały czas ma przed oczami urywki z jej życia, w których głównym bohaterem był jej zmarły małżonek. Od jego śmierć wszystko się zmieniło. Trzydziestolatka wpadła w wir alkoholu, nie umie przestać go pić. To jest nowa codzienność. Gdy jest pijana nie.kontaktuję się ze światem zewnętrznym ona przenoś się do własnego, wymyślonego świata, do którego nikt nie ma wstępu. Za to JiNah nie zmieniła się wcale. Dalej jest radosnym dzieckiem, które domaga się uwagi. Niestety kobieta o tym zapomniała, zatraciła się w rozpaczy raniąc tym córeczkę. Ona zdaję sobie sprawę, iż tak nie powinno być, lecz strata ukochanego zraniła ją psychicznie! Zapomniała już kim powinna być, kim tak naprawdę była! A była matką, która oddała by życie za swoje dziecko. Zapomniała o osobie, która zakwitła przez miłości pewnego małżeństwa. Rzecz jasna nie zdaję sobie sprawy jaką krzywdę wyrządza niczemu winnemu dziecku. Mówi się, że miłości jest wieczna... zgadzam się z tym. Przysięga, którą złożyła rudowłosa kobieta jest wieczna, nawet po śmierć Younga. Połączyło ich wyjątkowe uczucie. Jednak po tym strasznym przeżyciu trzeba żyć dalej! Owszem sprawa jest delikatna, lecz czteroletnia Nah powinna mieć szczęśliwe dzieciństwo!
- Mamo głodna jestem! - Pisnęła po raz setny dziewczynka. Nie dostała odpowiedzi po raz kolejny. Westchnęła cicho, wchodząc do kuchni.
Skoro mama nie chce mi zrobić jeść sama sobie zrobię, pomyślała mała blondynka. Wzięła ostry nóż do ręki, zaś drugą sięgnęła po bułkę. Nana przyłożyła ostrze do czerstwego pieczywa. Stanowczym ruchem chciała przekroić bułeczkę, jednak ta "pękła" na miliony malutkich kawałeczków. Nóż naciął delikatną skórę dziewczynki. Rana nie była głęboka, ale zakażona przez co czterolatka pisnęła głośno z bólu. Z jej brązowych oczu popłynęły łzy. Ostrze odpiło się o płytki, robiąc na nich trwały ślad. Krew wolno sączyła się z ręki dziecka.
- Mamo! - Krzyknęła przerażona. Rudowłosa kobieta nie zareagowała na płacz dziewczynki, dalej uparcie wpatrywała się w szybkę po której spływały krople deszczu.
- Mamo, ręka mnie boli! - Spróbowała jeszcze raz, jednak skończyło się tak samo. Zrezygnowane dziecko skierowało się w stronę łazienki, chcąc umyć rękę.
~5~
"Nie bój się, ja powinienem nawet bardziej cierpieć.
I znowu się modlę, żebym mógł znowu cię odnaleźć.
Im więcej mija czasu, tym bardziej to boli, potrzebuję cię.
Cofnij się w czasie, tylko jeden raz.
Wybacz mi moje grzechy.
Gdybym tylko mógł wszystko cofnąć, ten ból byłby jako taki."
Słone łzy ciekły po twarzy rudowłosej kobiety. W ręku trzymała nóż, który chwile potem wbić go sobie serce. Zrobiła to gdyż samotności ją przerażała! Nie chciała być sama, chciała być razem z swoim ukochanym! Odebrała sobie życie w imię miłości. Nie jeden pisarz byłby zachwycony, ale to nie jest książka czy telenowela, to jest życie.
- Mamo, gdzie jesteś?! - Krzyk czteroletniej dziewczynki obił się o ściany wielkiego mieszkania. Spokojnym krokiem weszła do łazienki, gdyż drzwi były otwarte na rozcież. Niepewnym krokiem podeszła bliżej ciała rodzicielki. Łzy leciały strużkami wzdłuż malutkiej, okrągłej twarzy blondynki. Prawą ręką dotknęła czoła kobiety, a lewą zaś położyła na dłoni matki.
- Ty też mnie zostawiasz jak tatuś? - Spytała, kładąc główkę na ramieniu He.
Od Autora: Początek "I Miss You" jest jako taki, ale przyznam, że myślałam, iż wyjdzie gorszy... dwa morderstwa w jednym rozdziale... nie ma co xD
Liczę na jakieś opinie xD
Pozwól, że wymienię sobie myślnikami i wady i zalety opowiadania oraz ogółu taką recenzję Ci napiszę :)
OdpowiedzUsuń- Szablon est ładny, aczkolwiek niektóre elementy w ogóle tutaj nie pasują. Między innymi tłu posta, które jest moim skromnym zdaniem zbędne... Wystarczyło by wypełnienie całości głównego okna.
- Dopisek autora, który jest bardzo ważny powinien znajdować się na samej górze wpisu. Ale właściwie to nie miałoby znaczenia, gdybym nie była perfekcjonistką.
- Brakuje mi wyjustowania tekstu, dokładności w treści (m.in. opisy, które czasem są nijak potrzebne, bo odnoszą się do tego samego.)
- Uzupełnienia dialogów (np. powiedziała, szepnęła, westchnęła, mruknęła, wyskomlała, pisnęła) pisze się małą literą. Natomiast dotyczące czynności wykonywanej ruchowo z wielkiej (np. Wszedł do pomieszczenia pomrukując z uśmiechem. | Spojrzałam na niego z dezaprobatą.)
- Poprawność stylistyczna - kolejności w budowie zdania. Ortografia niekiedy zabija. :/ Przykro mi to mówić, ale powinnaś kilkukrotnie sprawdzać to, co piszesz, dawać komuś z "zbetowania", a także czytać więcej książek, co jest chyba głównym aspektem pisarza. Powinno to być jego wzorcem. :|
- Fabuły opowiadań (te co dopiero przeczytałam) są dość nietypowe, jednak da się w nich odnaleźć, aczkolwiek często zmieniasz narrację czytelnik się gubi mimo to, że dodasz zdjęcia/gify . (Nic to nie pomoże) Na Twoim miejscu skupiłabym się na jednym bohaterze, który relacjonuje to wszystko. (Najlepsza jest narracja pierwszoosobowa, a jeśli chciałabyś opisać uczucia drugiej osoby i jej poglądy postaraj się łączyć trzecioosobową.)
-Plus za fabułę do tego, minus, ogromny za końcówkę we wpisie autora... Można się wzruszyć przy rozdziale, ale nie do tego stopnia, aby płakać nad życiem tej Nany(?). Zresztą... Nieważne. "dwa morderstwa w jednym rozdziale" -> pozwoliłam sobie zacytować... Nie są to morderstwa. Przynajmniej śmierć tej kobiety nie jest morderstwem. Jest to samobójstwo, natomiast śmierć faceta była zaplanowana, więc owszem jest to morderstwo...
Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność znajdując coraz to inne błędy i niedociągnięcia, ale nie będę chamska, co już zdążyłaś chyba zauważyć.
- Plus za fabułę i zaangażowanie
- Zakładka bohaterowie i przedstawienie opowiadania powinny być nieco rozbudowane i dopracowane, ale się nie czepiam więcej :D
- Gif/obraz masz ogromny + za urozmaicenie, jednakże odniosłabym się w tym do tego co mogłoby być w rozdziale, rozumiesz? Jak zabójstwo to trumna, jak miłość to coś z tym związane.. :)
Nie będę przedłużać, dlatego też wiedz, że zostaję tutaj i będę obserwować Twoje postępy z czasem może zaproszę Cię do poczytania moich przyszłych opowiadań, które powstają wspólnie z Minji XD (Boże ciężko się do niej przyzwyczaić (do ksywki), ale ja tam nie znam się w ogóle, bo się zagłębiam w k-pop, dzięki niej))
Pewnie Cię ostrzegła przed moją złą stroną to dobrze, choć wydaje mi się, że dramatyzuje i koloryzuje :)
Napiszę tak jak to pisze Min-ie
Hwaiting! <3
JiSoo (AnkaXD)
Dziękuję za rady i wgl:)
UsuńPostaram się poprawić te błędy i pisać tak jak powinno być!
Jestem!
OdpowiedzUsuńSzkoda tej małej, niczym nie zawiniła:< w sumie nikt niczym nie zawinił, domyślam się, że ten lekarz nie zrobił tego specjalnie, że syn mordercy stał się niepełnosprawny... A nawet jakby specjalnie, nie istnieje usprawiedliwienie, żeby kogoś zabijać.
Mam przypuszczenia, że teraz akcja się będzie działa wspólcześnie i będzie o Nanie:)
Racja, szkoda małej :9
UsuńTo jeszcze nie koniec przeszłości :D